Niektórzy z uśmieszkiem się patrzą jak widzę moje reakcje na produkty firmy z Redmond. Zastanawiam się czy aby wiedzą skąd takie moje podejście. Otóż produkty same w sobie nie są złe. Sporo rzeczy w programach MS działa całkiem fajnie i niejednokrotnie się przekonałem, że niektóre narzędzia dla developer’ów (choćby debugger MS JavaScript’u) są bardzo wygodne.
Główny problem to polityka tej firmy. Tutaj link do jednego z wielu przypadków o jakich słyszałem. I tak jak to napisał autor tej notki nie wiem w jakim celu MS złożył patent grunt to to.
Mnie też by nie przeszkadzało jakby ktoś coś zaporzyczył (o ile bym nie zastrzegł inaczej) nawet w celu zarobku na pomyśle. Może nawet jakby nie wspomniał nic o autorze to by mnie to nie ruszyło. Ale jak się nie dość, że przywłaszcza sobie pomysł, to jeszcze próbuje (bo intuicja mi mówi, że jeśli tylko zostanie przyznany patent, to jednak zostanie to wykorzystane przeciw BlueJ) ukrócić działania autora to to jest, delikatnie mówiąc, denerwujące. Już pomijając, że to czysta głupota, bo taka osoba może kolejne innowacje trzymać zamknięte głęboko w szafece (tak jak było z niektórymi przemyśleniami i pomysłami pana imieniem Никола Тесла po bataliach o prąd przemienny) i pod wpływem złych doświadczeń nikt się o nich nie dowie (mało kogo stać na patent).
Numerek w tytule sugeruje, że pewnie będą się pojawiać kolejne posty na ten temat.
Jedną z ważniejszych umiejętności przy pisaniu programów jest sprawdzanie czy aby program działa tak jak powinien. Bywają w końcu błędy, które nie powodują wyłożenia się programu od razu tylko musi pochodzić dłuższy czas, a nawet i wtedy wcale nie musi być jednoznaczne, że zatkanie się systemu jest efektem działania naszego programu, a nie jakiegoś innego.